Z cyklu "zagraliśmy" - Panic Lab



Już od dłuższego czasu mieliśmy ochotę zagrać w Panic Lab. Długo się opieraliśmy pokusie. Dziś jednak nadszedł nieodwołalnie ten dzień... Rozłożyliśmy grę na stole. Rzeczywiście miłe jest to ładne wydanie gry - metalowe, zgrabne pudełko i piękne rysunki. Ale nie to jest w grze najważniejsze.. nawiasem mówiąc uważam, że ameby czerwono-pomarańczowe mogłyby mieć inne - bardziej kontrastowe kolory...
Wracając do gry. Jak się w to gra?
Po pierwsze rozkładamy 25 kartoników na stole, tak by tworzyły okrąg. Np. tak:


Następnie jeden z graczy rzuca czterema kośćmi. Trzy kości określają jakiej ameby szukamy. Przykładowo poniżej umieszczam 2 zdjęcia kości z odpowiadającymi im amebami. Kości określają kolor, kształt i ubranko ameby.

















Czwarta kość określa, z którego labolatorium ameba zaczęła uciekać. Strzałka czarna lub biała pokazuje, w którą stronę rozpoczęła ucieczkę. (wierzcie mi - ten zmienny kierunek mocno w głowach miesza... )




Teraz wszyscy gracze, w wielkim pędzie, zaczynają szukać uciekinierki. Nie jest to jednak takie proste - gdyż ameba może w trakcie swoich ucieczek natrafić na 3 labolatoria.
1 - zmienia kolor ameby
2 - zmienia rodzaj ameby
3 - zmienia wzór ubranka (paski na kropki i kropki na paski)


Jeśli nasza ameba w trakcie ucieczki trafiła na labolatorium, od razu się zmienia a my - poszukiwacze - musimy o tym pamiętać.
A - jest jeszcze jedna sprawa - ameby są bardzo delikatne - nie są wstanie przetrwać 4 metamorfoz. Dla nas oznacza to, że w czwartym napotkanym labolatorium ameba ginie...

Ostatnia przeszkoda na drodze to kanał wentylacyjny - dzięki niemu ameba omija część drogi i wynurza się przy następnym otworze kanału wentylacyjnego.

Tyle zasad. Zadaniem każdego z graczy jest jak najszybsze złapanie uciekinierki lub wskazanie 4 labolatorium, do którego trafiła.


Ocena?
Gra jest szybka i prosta do wytłumaczenia - co daje jej dużo punktów w gronie mało grających ale też doskonale nadaje się na przerywnik.
Ma inną mechanikę od tych, które znam. Co czyni z niej naprawdę ciekawą propozycję.
Wymaga od graczy skupienia, szybkiego opisywania w głowie tego co kostki nam wyrzucą i szybkiego podmieniania tego obrazu na nowy - wynikający z metamorfizy, którą ameba przeszła w napotkanym labolatorium.
Moja podpowiedź jest taka, że trzeba sobie znaleźć swój własny sposób na szybkie opisanie w głowie ameby. Szybkość i łatwość czytania kostek oraz późniejsza podmiana cech jest kluczem do sukcesu.
Co nie znaczy, że gra staje się nagle prosta.

Gra miła, szybka, radosna, dla dzieci wczesno-szkolnych aż po całkiem dorosłych. Mam wrażenie (choć jeszcze nie jest to sprawdzone), że dzieciaki mogą być szybsze od swoich rodziców.

2 komentarze :

  1. Gra jest naprawdę ciekawa. Można ją delikatnie porównać do Dobbli lub Prawa Dżungli/Jungle Spped, lecz moim znadniem jest nieco trudniejsza. Polecam (swoją drogą Dobble i Prawo dżungli również:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hm.... Dla mnie Dobble i Prawo Dżungli to całkiem inna bajka - te gry głownie kładą nacisk na spostrzegawczość. A Panic lab ma niewiele ze spostrzegawczosąć. Troszkę tak - a dalej to już jakaś umiejętność przekładania w głowie tego co zauwazymy (!) i szybkiego szukania. No dobrze. też spostrzegawczość jest, ale na drugim miejscu.

      Usuń